|
Jacek Trznadel (Posłowie wydawcy w: Józef Mackiewicza, Katyń – zbrodnia bez sądu i kary, Polska Fundacja Katyńska, Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski, Warszawa 1997, s. 449-461)
Sowieckie „jądro ciemności” (Józef Mackiewicz a Katyń) [część 2] W prozie artystycznej Mackiewicza środki takie zostaną rozbudowane, ale są podobne. Tak wygląda początek pierwszej wojny światowej w Sprawie pułkownika Miasojedowa:
Substancja reportażu nie jest dla Mackiewicz substancją anty-powieściową. Napisze przecież w przedmowie do powieści Nie trzeba głośno mówić:
To oczywiście w odniesieniu do formy powieści. Mackiewicz napisze zresztą w przedmowie do Sprawy pułkownika Miasojedowa, że: „nie jest studium historycznym, jest powieścią o tym, co było”. Tak więc prozie artystycznej przyznaje się tu nawet jakby większą bliskość życia. Choć nie ma zapewne dla Mackiewicza innej różnicy między dwoma tymi gatunkami, prócz tego, że studium historyczne powinno być bardziej kompletne w rejestracji faktów. Ale faktów nikomu nie wolno zmieniać. Tutaj warto przypomnieć polemikę Mackiewicza z Włodzimierzem Odojewskim. Mackiewicz wytknął autorowi powieści Zasypie wszystko, zawieje nieścisłość pewnych realiów odnoszących się do Katynia (w pierwodruku tekstu). Jak wiadomo, bohater powieści Paweł, udaje się do Katynia, by szukać tam szczątków zamordowanego krewnego. Mackiewicz zwrócił uwagę, że inaczej niż u Odojewskiego ekshumacje nie odbywały się „w środku lata” (zakończono je w pierwszych dniach czerwca), las katyński odległy jest o 4 kilometry, nie zaś kilometr od Gniezdowa. Wydobyte zwłoki chowano w kilku nowych grobach masowych (Odojewski pisze o wielkiej ilości pojedynczych mogił), na grobach masowych postawiono krzyże po zakończeniu ekshumacji (Odojewski wspomina o krzyżu na każdej pojedynczej mogile). Inne szczegóły, na które zwrócił uwagę Mackiewicz są tego samego charakteru. [2] Choć dla całej powieści Odojewskiego szczegóły te nie miały większego znaczenia (część realiów została później zmieniona), godzę się tutaj z argumentacją Mackiewicza. Tam, gdzie chodzi o mityczne, a jednocześnie szczegółowo znane i opisane, fotograficznie niemal, realia i wydarzenia historyczne, literatura powinna je relacjonować wiernie, a dla innych swych celów wciskać się w luki, zostawiające dosyć miejsca na mit, apokryf nawet. Mackiewicz:
Ale Mackiewicz wie zarazem, że nie może być mowy o sprowadzeniu literatury do reportażu. Prawda czysto artystyczna, powieściowa jest niezbędna:
Więc znów jakby pobrzmiewa nuta o wyższości literatury. Brzmi to zresztą jak autokomentarz do własnych publikacji o Katyniu. A może i żal, że w tym, co on sam napisał na ten temat przez całe życie, nie doszedł jednak do tej syntezy duchowego wrażenia, do której zdolna jest tylko literatura. Nie wiem, czy Mackiewiczowi marzyła się książka artystyczna o Katyniu (fragmenty jej na pewno zostały utrwalone w tej materii reportażowej). Sądzić należy, że nie powstały jednak warunki do napisania takiej prozy. Katyń nic stał się bowiem za życia pisarza całością niejako zamkniętą i wyjaśnioną. Był wciąż faktem politycznym, uosabiając jedną z największych zbrodni wieku i międzynarodowe fałszerstwo. Wiedział Józef Mackiewicz jako autor Sprawy pułkownika Miasojedowa, że prawda nie od razu zwycięża, że racja stanu wystarcza do popełnienia zbrodni i zatuszowania prawdy. Dlaczego więc uważając prozę artystyczną za gatunek wyższy, nie pokusił się Mackiewicz o wyrażenie Katynia przez konstrukcję artystyczną, zawierającą owo „geistliches”? Czy nie dlatego także, bo wciąż musiał publicystycznie walczyć przeciw fałszowi, popełnianemu w imię cynicznej racji stanu? I jeszcze jedno: każdy pisarz zbiera materiały do powieści realistycznej, niezależnie od sposobu, w jaki to czyni: w postaci wyciągów historycznych, lektur, czy wewnętrznej tylko rejestracji faktów i przemyśleń. Każdy pisarz wie także, jak niebezpieczne jest dla przyszłego dzieła ujawnianie tych studiów, w formie poprzedzających właściwe dzieło publikacji cząstkowych. Wie, jak można nie napisawszy nic jeszcze – już się wypisać. Mackiewicz rozumiał, że bezpośrednie świadectwo o Katyniu jest na razie dla Polski zbyt ważne, aby łączyć je z fikcją. Zgodnie zresztą z analizowanym tu artystycznym credo pisarza Mackiewicz musiałby przenieść akcję swej – powiedzmy – powieści w rejony geograficzne czy socjologiczne mniej sobie znane. A tego unikał. Zawsze zresztą swoją drogę pisarską znaczył podwójnym temperamentem: dziennikarza-publicysty i twórcy form artystycznych. Stąd dwie linie jego twórczości. Pierwsza linia to pozycje takie jak: Bunt rojstów, Kontra, reportaże katyńskie rozpoczęte wywiadem: Widziałem na własne oczy i książką Katyń – zbrodnia nie ukarana, oraz publicystyka w ścisłym tego słowa znaczeniu, jak książki o Watykanie i Zwycięstwo prowokacji. Linia druga to przede wszystkim: dylogia wojenna Droga donikąd, Nie trzeba głośno mówić, wreszcie Sprawa pułkownika Miasojedowa i Lewa wolna. Są to dwie różne linie, a przecież wiemy, ile te formy łączy, nie tylko to samo pióro. Łączy je niewątpliwie Mackiewicza realistyczna wierność faktom i nieraz – także w prozie – dyskurs publicystyczny, gdyż prozę artystyczną miał Mackiewicz za formę synkretyczną. Ale nie czujmy żalu z powodu nie napisanej przez Mackiewicza powieści o Katyniu. Gdyż powiew owego geistliches wkracza w reportaż publicystyczny, a zwłaszcza czujemy ten powiew w opisie tragedii elit polskich, wojskowych i umysłowych, których kres znaczyły doły Katynia i nieznane jeszcze Mackiewiczowi doły Charkowa i Miednoje. Warto tu zauważyć, że wszystkie prawie książki Mackiewicza ukazują ducha wojen i przemocy, w jego prozie dominują militaria związane z historią. Jednocześnie terenem ich dziania się – jak sygnalizowałem – jest obszar kresów polskich, a by rzec ściślej: ta trwająca mimo podziałów, rozbiorów, zmiany epok i systemów trwałość pewnych cech na terytorium polskiej kresowej Rzeczypospolitej, tej niezmiernej połaci cywilizacyjnej Ziem zabranych i kresów polskich, nie naruszonych w pewnych cechach przez stulecia, i zniszczonych dopiero przez komunizm. Mackiewicz wolał nazywać ten obszar Wielkim Księstwem Litewskim. Jawi się w obserwacji spraw tego terenu Mackiewicz nie jako polski szlachcic czy polski nacjonalista lub odwrotnie, ludowiec czy broń Boże rewolucjonista, lecz tylko jako „człowiek stamtąd”, reprezentant wspólnoty, niejednorodnej oczywiście, naznaczonej jednak przede wszystkim przez czynnik polski. Ten czynnik Mackiewicz czuje i rozumie najsilniej, w jego także interferencji z innymi etnicznymi społecznościami, tam ze sobą współżyjącymi. I przeżywa Mackiewicz ich katastrofę, załamanie się. Nie czuł tego załamania się rozważając metody caratu (przesadna wyrozumiałość wobec dawnej Rosji zbliża tu jakby Mackiewicza do Sołżenicyna). Bowiem apogeum nieludzkości nastąpiło po powstaniu czerwonego totalitaryzmu. A jeszcze trzeba powiedzieć, ze wszystkie gatunki pisarstwa Mackiewicza jednoczy i zespala jakby ten „uchwyt jednolitości” jakim jest polszczyzna Mackiewicza, z nalotem prowincjonalnym i kresowym. Ten prowincjonalizm kresowy, jak wiemy, wielkie obejmuje nazwiska. Wszystko to razem każe również pamiętać, że ten, który mówi, nie tylko opowiada o ludziach „tutejszych”, ale sam tym człowiekiem „tutejszym” jest. Widać to wszystko choćby w reportażu Dymy nad Katyniem, gdy Mackiewicz opisuje swoją rozmowę z chłopami pracującymi przy ekshumacji:
Jest to ten typ dialogu miedzy ludźmi, który istnieje, jeśli istnieje to, co nazywa się wspólnym odczuwaniem. Dlatego pisarz polski dogaduje się przy ognisku w lesie katyńskim z rosyjskimi chłopami. Reprezentują tę samą starą kulturę kresowa, w sferze polskich wpływów, choć języki mają inne. Oczywiście obozy jenieckie dla oficerów polskich nie dotyczyły „ludzi stąd”, ale zbrodnia była kresowa. Jej akt ostatni dokonał się w lesie Koźlińskich, na tamtejszym, jak zauważył Mackiewicz, „uroczysku”, w okolicy posiadłości tychże Koźlińskich i Lednickich, w lesie podwójnej nazwy, Kose Góry lub Kozie Góry, tak charakterystycznej dla nazw „na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego”. A mord na oficerach polskich ukazuje Mackiewicz równolegle z ukazaniem szerzej komunistycznej zbrodni, niszczącej duchową niezawisłość tych kresów, obyczaj lokalny, aż po fizyczne unicestwienie milionów ludzi. Ukazując zbrodnie w Prowieniszkach i Berezweczu, w Ihumeniu i Lwowie, w Winnicy – jako tę samą zbrodnię, rozszerza Mackiewicz obraz zbrodni katyńskiej poza fakt i miejsce historycznie izolowane. Dziś moglibyśmy dorzucić tu Kuropaty i inne miejscowości tych kresów (wiemy, już z grubsza, jak ogromna była część wymordowanej tam ludności polskiej). W ten sposób mord katyński jawi się na tle szerszym, „jądro ciemności” rozlewa się na całe obszary, niszcząc bezpowrotnie kulturę stuleci, nie należącą ani tylko do Polaków, ani tylko do Rosjan, ani Ukraińców czy Białorusinów, Litwinów wreszcie, ale do ludzi całej formacji historycznej. Bowiem komunistyczne jądro ciemności nie jest dla Mackiewicza wielkoruskie. choć naznaczy Rosjan na wiele pokoleń, jak hitleryzm Niemców – jest po prostu nieludzkie. Jest rakiem ludzkości. Zło, niestety, może być łatwe dla człowieka. Łatwe dla człowieka wykształconego, jakim był tak często Nazi, czy Komisarz i ideolog komunistyczny – dlatego że przeżarty ideologią. I zło bliskie prymitywnemu człowiekowi na Zachodzie i Wschodzie – dlatego że prymitywny moralnie, ciemny i niewykształcony. Nie kontynuuje natomiast Mackiewicz tej naszej puścizny w literaturze o historii kresowej, która ukazywała tak często waśnie etniczne, jak we wspomnianych tu szkicach Kubali czy Szajnochy, jak w dramatach ukraińskich Słowackiego czy powieściach Sienkiewicza, gdzie zło miało charakter zatargów etnicznych. To nie były zresztą czynniki nieistniejące w wieku dwudziestym i w czas drugiej wojny (te elementy są na przykład obecne w cytowanej powieści Odojewskiego). Jednak wobec komunizmu, te wszystkie sprawy przesuwają się dla Mackiewicza na plan dalszy. Komunizm jest czym innym. Jest on dla Mackiewicza taki straszny, bo niszczy nie tylko poszczególnych ludzi i społeczności, niszczy bezpowrotnie całą kulturę. Razem z polskością, najbliższą sercu Mackiewicza. W „jądrze ciemności” nie działają tu pojedynczy ludzie, jak u Conrada, jest to cała antyludzka formacja i ideologia. A kiedy mówię o zniszczeniu pewnej kresowej kultury, która składała się z wielu elementów narodowościowych, ale tworzyła też pewną, przenikającą wszystkich własną jedność, jakby normę, trzymam może w ręku klucz do tego składnika powieści Mackiewicza, którym jest tworzenie bohaterów prostych i niewyrafinowanych. Bo też Mackiewiczowi nie chodzi o starcie się z historią jednostki symbolicznej i wybitnej. Żadna z jego powieści nie dostarcza nam nowego Kmicica czy Wołodyjowskiego. Ani duchowych mocarzy, jak w kresowej prozie Tadeusza Micińskiego. Bohaterem jest tu pewna zbiorowość, niby przeciętna, w której jednak każda jednostka może pełnić rolę w powieści. Zaś Katyń był dla Mackiewicza i konkretem, i symbolem zagłady zbiorowości. Dotyczył indywiduów, z których każdy został osądzony indywidualnie i zginął dlatego – jak dziś dobrze wiemy – że był tym, kim był, i należał do takiej, a nie innej zbiorowości. Zgadza się to z definicją ludobójstwa. Ale objęcie indywidualnymi wyrokami tak wielkich zbiorowości odróżniało komunistów od Nazi. Ludobójstwo sowieckie jest bardziej biurokratyczne. To połączenie pierwszy zauważył Mackiewicz:
Ta długa historia Katynia, obserwowana i komentowana przez Mackiewicza jest fascynująca, gdyż odnosi się do jednego z najważniejszych faktów historii Polski. Ta książka jest źródłem historycznym, ale i częścią polskiej prozy, fragmentem nie napisanej powieści o Katyniu. I pomyśleć: nikt dotąd nie zebrał tego w całość, a polski tekst osobnej jego książki leżał nie wydany przeszło czterdzieści lat. Ale u nas wyżej się ceni abstrakcje czy przeciętność. Za sto lat, gdy nas już nie będzie, trafią także fragmenty Mackiewicza o Katyniu do antologii prozy polskiej. Wcześniej nie. Obym się mylił. Jacek Trznadel 1993-1996 --------------------------------------------------------------- [2] Na ten sam temat polemizowałem z Włodzimierzem Odojewskim w eseju: J. Trznadel, Jedynie prawda jest ciekawa, „Gazeta Polska” 1995, nr 8.
Kontynuację tego eseju można znaleźć na stronie Autora: |